Czternastu aplikantów naszej izby stanęło wczoraj w szranki , a orężem było słowo.
Jury procedowało w czteroosobowym składzie:
Przewodniczący Roman Kusz oraz członkowie mecenas Grzegorz Kopeć -Kierownik Szkolenia Aplikantów,mecenas Klaudia Bolesławska – laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego z przed paru lat oraz Zbigniew Stryj ,aktor ,dyrektor Teatru Nowego,znany zarówno z teatralnych desek jak i filmów i seriali. Świetnie przygotowani oratorzy prezentowali mowy końcowe zarówno w sprawach cywilnych ,jak i karnych. Jury naradzało się długo ,aby wskazać trafnie trójkę laureatów ,przy czym tylko pierwsza i druga osoba awansowała do dalszych etapów konkursu.
Laureatami Finału Konkursu Krasomówczego Izby Adwokackiej w Katowicach zostali:
- Monika Wanot – miejsce I
- Sebastian Siejka – miejsce II
- Klaudia Zając – miejsce III
Wszystkim laureatom i finalistom raz jeszcze najserdeczniej gratulujemy
W tym miejscu ośmielam się umieścić jakże piękną dygresję pokonkursową Pani Mecenas Klaudii Bolesławskiej.
,,Co zostaje po adwokacie?
Wysłużona toga, garść anegdot, garnitur, skórzana torba i… kilka fotografii.Tylko tyle i aż tyle.
Żyjemy w specyficznych czasach, w których wiele wartości obumiera. Bledną idee, kruszeją autorytety. Przy tym wszystkim znacznie ubożeje nasz język, a dialog między ludźmi staje się coraz większym wyzwaniem. Zjawisko to sal sądowych nie mija.
Jest taka wspaniała fraszka Tadeusza Kotarbińskiego: „Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno Śledź pewien, obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno: Tu jasno, ale płytko – tam głębia, lecz ciemno”.
Mówienie jasne i głębokie, czyli proste i jednocześnie mądre jest możliwe, ale w większości z nas tkwi przekonanie, że jeśli chcemy powiedzieć coś głębokiego, koniecznie musimy używać słów trudnych. Nic bardziej mylnego.
Język jasny i prosty nie jest synonimem języka ubogiego. By dotrzeć do drugiego człowieka nie potrzeba trudnych słów. Jasność i głębia, tak w mowie, jak i piśmie, mogą iść w parze. Dziś już to wiem. (Drzewiej bywało różnie).
Dowiedli dziś tego moi Koleżanki i Koledzy podczas Finału Konkursu Krasomówczego naszej Izby. To ważne wydarzenie i zarazem szalenie istotny warsztat, który podnosi poprzeczkę w adwokackim życiu.
Jestem wzruszona, że u boku moich mentorów, miałam wielki zaszczyt słuchać i oglądać wspaniały spektakl przyszłych adwokatów. Spektakl pełen dojrzałości, wrażliwości, trafnych rozwiązań i mądrych, życiowych spostrzeżeń.
Pod okiem uśmiechającego się ze starych fotografii Dziekana Franciszka Kustosa, tak w izbowej historii, jak i naszej pamięci, wyrosła kolejna cegiełka.
Do domu wróciłam z garścią anegdot i kilkoma fotografiami. Zbudowana, pełna uznania i wiary w to, że brać adwokacka nie zginie dopóty, dopóki będziemy potrafili dotrzeć do drugiego człowieka – czy to anegdotą, czy barwnym obrazem, lecz zawsze – ludzkim, pięknym i zrozumiałym językiem. „

















